kiedy nie ma nic w spiżarni

Time Out Market Lizbona

Time Out Market Lizbona

Dzisiaj zabiorę Cię na wycieczkę kulinarną, w krainę smaków, zapachów, ale przede wszystkim podejścia do jedzenia, które bardzo mi odpowiada.

Niedawno pisałam o podejściu do jedzenia francuskiego prawnika Anthelme Brillat – Savarin, który już w XIX wieku w swojej książce „Fizjologia Smaku” pisał

Odkrycie, jakiej nowej potrawy daje więcej szczęścia ludzkości, aniżeli odkrycie nowej planety.

 

 

Kuchnia portugalska jest bardzo różnorodna i 2 tygodnie pobytu w tym wspaniałym kraju, to stanowczo za mało, aby móc wiele opowiedzieć na temat jej bogactwa. Dlatego Time Out Market Lisboa, jest bardzo dobrym miejscem, aby choć odrobinę móc ją poznać.

Wydaje mi się, że jest ono przeznaczone głównie dla turystów, studentów, uczniów. I chociaż mieszkańcy Portugalii uwielbiają spędzać czas w restauracjach, kafejkach, to miejsce to, raczej omijają, mimo że nie pozbawione jest ono uroku.

Niemniej jednak sama idea wspólnego i długiego biesiadowania przy stole w miłej atmosferze pozostaje bez wątpliwości zachowana.

Przyznam szczerze, że zachłysnęłam się tym miejscem. I nie chodzi tylko o wspaniałe potrawy, bo w obecnych czasach większość, jak nie wszystkie są nam już powszechnie dostępne. Chodzi raczej o umiejętność sprawiania sobie radości, cieszenia się drobnymi przyjemnościami.

 
 

 

  

Pomimo codziennego pośpiechu, w trakcie pory jedzenia, jakby zwalniają delektując się chwilą. Być może to przypadek, ale przez całe dwa tygodnie nie widziałam nikogo, kto jadłby w pośpiechu. Nie widziałam też nikogo z przysłowiową kanapką na drugie śniadanie.

I wierzcie mi czy nie, Portugalia raczej nie jest bogatym krajem. Mam wrażenie, że jakość jedzenia zrobionego  przygotowanego w licznych małych lokalnych, wielopokoleniowych restauracyjkach nie odbiega ceną i jakością od tych przygotowanych w domu. Czy to była stolica, czy też mniejsza miejscowość, zawsze znalazło się jakieś ciekawe miejsce z ciekawym menu.

Chociaż, lokale te otwierane były w dziwnych dla nas godzinach, tzn. w porze drugiego śniadania, do naszej pory obiadowej, później zamykane i otwierane najwcześniej o 18-19, a nawet o 21. I wtedy naprawdę ciężko było znaleźć miejsce dla siebie, bo restauracje były pełne ludzi.

 

 
 
 

Powyżej przykład na potwierdzenie moich słów. Proste danie, dorsz z ziemniakami 🙂

Smakowało, tak jak wygląda!

 
 
 

Zupy.

Hmm, raczej w porządku, choć jak dla mnie wszystkie za mało przyprawione. Tutaj w Time Out Market cena dość wygórowana 5 Euro. Normalnie za 4Euro byliśmy w stanie kupić dwie zupy i kanapkę z szynką parmeńską, oliwkami, sałatą, pomidorem i serem.

 

 

Wina…

no można pić i pić 🙂 bez wyrzutu! Chociaż absolutnie nie jestem zwolenniczką Porto, wszelkie wina wytrawne, które próbowałam, nawet te domowe były wyśmienite!

 
 

Zapiekanki…

niestety nie zostało mi już na nie miejsca, ale raczej nie mogą kiepsko smakować! 🙂

 
 

Szynka parmeńska.

tylko w towarzystwie z wina 😀

 

 A to typowe portugalskie przysmaki.

Rodzaj krokietów. Różne rodzaje: mięsne, warzywne rybne. Jadłam warzywne i rybne. Wymieszane z ziemniakami i smażone na głębokim tłuszczu. Jak dla mnie bez szału i zbyt ciężkostrawne.

 
 

I desery… do wyboru do koloru!

 

 
 

Słodkie, czasami bardzo słodkie.

Czekolady wyjątkowo aromatyczne, w połączeniu z dobrą kawą… ech!

 

Więc jeśli masz mało czasu w Portugalii, warto znaleźć takie miejsce i smakować, wąchać, patrzeć…

adres:
Lizbona
Avenida 24 de Julho

 

 

 

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *